27.12.15

Ocean lamentuje



Przeczytaj poprawioną i rozszerzoną wersję opowiadania! E-book do pobrania tutaj.

__________________________________________________
[Przed przeczytaniem należy zapoznać się z Lamentem oceanu, bo to opowiadanie raczej się nie nadaje do odrębnego czytania :)]

Czasem mówię do siebie, żeby nie oszaleć. Opowiadam sobie o rzeczach, które doskonale wiem, ale muszę po prostu sprawdzić, czy jeszcze pamiętam, jak się mówi i czy mój mózg pracuje tak, jak powinien.
Mam na imię Sagara. Nie wiem, ile mam lat. Nie mam pojęcia, gdzie jestem. Nie wiem, jaki mamy dzień, miesiąc czy rok. Nie rozmawiałam z nikim od trzech tysięcy sześciuset dwudziestu siedmiu dni. Gdy byłam smarkata, wywalili mnie z laguny i zakazali wracać na zachodnie prądy. Zajmuję się wyrzucaniem rybaków na brzeg. Biedaczki, często toną. Czasem im w tym pomagam, żeby mieć trochę rozrywki. Boję się z nimi rozmawiać, bo są nieobliczalni. Często muszę ich zostawiać na skale przy brzegu, bo boję się podpłynąć bliżej. Jak jest ich kilku na łodzi, to lubię posłuchać, o czym gadają.

24.12.15

Wigilia 2015: 4 w 1

[Bo te święta są gorzkie - Harry Potter, nowe pokolenie;
Say something - własne, pojedyncze i zakończone;
Bożonarodzeniowy drób - Percy Jackson, własne postacie;
Karton - Potwory i Spółka, Disney]


Bo te święta są gorzkie
Rose była smutna. Nawet robienie puddingu z babcią Molly nie sprawiało jej radości, nie miała też ochoty na dekorowanie pierników. Pierwszy raz czuła się w tym domu kompletnie wyobcowana, mimo że przecież wszystko było jak zawsze.

17.10.15

Lament oceanu



Przeczytaj poprawioną i rozszerzoną wersję opowiadania! E-book do pobrania tutaj.

__________________________________________________

[Włożyłam w to tak wiele pracy i tak długo nad tym siedziałam, że to prawdziwy zaszczyt móc Wam to teraz przedstawić w wersji ostatecznej. Historia tekstu, przemyślenia, ciekawostki i plany na następne kilka miesięcy - jak zawsze są na dole :)]

Książę krzyczał. Prawdopodobnie powinienem słuchać go uważniej, ale hej – nic dla mnie nie zrobił przez ostatnie dwadzieścia lat mojego życia, wręcz przeciwnie. Nie widziałem powodu, żebym ja miał teraz robić coś dla niego.

9.9.15

***

och jak byłoby cudownie
zamknąć oczy
otworzyć oczy
w świecie
bez łez
bez krzyku
bez zawiści
nienawiści

23.7.15

Ta jedna noc w roku [GH]

[Fan fiction: Harry Potter, nowe pokolenie]
Noc Duchów jest super. Naprawdę. Pod warunkiem, że jest się maksymalnie na czwartym roku. Hogwart ma świetny klimat, idealny dla tego święta, dynie prezentują się wspaniale, a panoszące się wszędzie duchy potrafią przyprawić o dreszcz. Ale po sześciu latach to robi się nudne. Gryfoni (i jeden Ślizgon z przypadku) z szóstej i siódmej klasy czekali właściwie tylko na wyżerkę. Bądźmy szczerzy. Jedzenie w Hogwarcie mają przepyszne.

17.7.15

Wino z jagodami

Wino wygląda jak krew. To dziwne, bo wczoraj przypominało tylko zwykły sok wiśniowy, a dzisiaj wszystko się zmieniło. Znowu. Alkohol ma dokładnie ten sam odcień, co szrama pod jej okiem, ale krew na policzku miesza się z fioletowymi jagodami. Jagody i wino to złe połączenie. Boli jak cholera.

1.7.15

730 dni

Nie potrafię powiedzieć, co czułam, idąc do parku. Miałam mętlik w głowie. To było dokładnie tak, jakby ktoś wziął wielką łyżkę i wymieszał mi wnętrzności razem z uczuciami. Z jednej strony byłam szczęśliwa. Szalenie szczęśliwa. Czekałam na tę chwilę przez dwadzieścia cztery miesiące. Ale też się bałam. Co, jeśli nie przyjdzie? Co, jeśli nie będzie tak, jak sobie to wymarzyłam? Co, jeśli mu się nie spodobam? W cztery oczy zawsze inaczej się rozmawia niż przez papier.
Deszcz chlapał wszędzie dookoła i wdepnęłam chyba we wszystkie kałuże na chodniku, ale nie dbałam o to. W ręce mięłam list – kiedyś zwinięty w rulonik, w tamtej chwili wyprostowany od czytania w kółko i w kółko. W głowie kołatały mi poszczególne zdania wyrwane z ostatniego akapitu.
„Przyjadę dokładnie za miesiąc”
„Nie mogę się doczekać, kiedy w końcu naprawdę cię zobaczę”
„Musisz być piękna. Nawet kiedy cię nie widzę, wiem, że jesteś piękna”
„Chcę złapać twoją dłoń i już nigdy jej nie wypuścić”

21.6.15

Corps de ballet

Bycie po tej stronie jest dziwne. Czuję się jak zdrajczyni. To irracjonalne, wiem, ale tak jest. Muzyka brzmi tu inaczej. Nie rozchodzi się w kościach, nie czuję jej we wnętrzu ciała. Otacza mnie i zamyka szczelnie dookoła. Ciekawe doznanie, ale nie może się równać z uczuciem rytmicznych, wewnętrznych wibracji, obijania nut o organy i przepełniającym wnętrze echem.
Z tej odległości nie widzę kropelek potu na skórze i tylko dzięki mojej pamięci wiem, jak umięśnione mają ciała. Nie podobają mi się stroje. Od początku byłam im przeciwna, bo ramiona wyglądały w nich zbyt męsko, ale teraz wiem, że z tej odległości nie robi to różnicy. 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka